5 X we Lwowie mieliśmy zainaugurować I Festiwal Kultury Polskiej na Ukrainie. Zaproszenie otrzymaliśmy od konsula polskiego. Wyjechaliśmy o 5.00 pełni ufności i wiary w bezpieczną podróż. Wyjątkowo, mieliśmy w czasie wyjazdu opiekę medyczną w osobach: lekarza, p. Ewy i pielęgniarki – p. Zuzanny. Ale cóż po medykach, skoro już w okolicach Włocławka policja uraczyła kierowcę mandatem za przekroczenie szybkości. Na szczęście dalej wszystko poszło bez przykrych niespodzianek.
W godzinach popołudniowych dotarliśmy do Przemyśla, a stąd wieczorem trafiliśmy do pobliskiego hotelu. Wykorzystując okazję, zaśpiewaliśmy w katedrze przemyskiej na mszy św. o godz. 18.00. Nie wiedzieliśmy, że msza ta była pożegnaniem Figury Matki Bożej z Fatimy, stąd jeszcze większa była nasza radość. Przypomniał nam się dzień 15 X. ub.r., kiedy witaliśmy Figurę Matki Bożej Fatimskiej podczas Mszy św. w warszawskim kościele św. Krzyża. Po Mszy św. uczestniczyliśmy w różańcu odmawianym podczas procesji po ulicach tego miasta, skąd udaliśmy się do hotelu na zasłużony odpoczynek. Panie do późnych godzin nocnych mordowały się przy prasowaniu strojów pontyfikalnych, zapewne sądząc, że staranny strój zakryje ewentualne wpadki artystyczne. Panowie, których nasze panie skutecznie zasłaniają, udali się na spoczynek (hm, przynajmniej taką deklarację składali), wierząc że odpoczynek pozwoli im lepiej zaprezentować się.
Następnego dnia we wczesnych godzinach rannych opuściliśmy hotel udając się w stronę granicy. Dzięki odpowiednim dokumentom wystawionym przez wojewodę toruńskiego, przekroczyliśmy ją bardzo szybko i bez żadnych kłopotów. Pierwszym naszym występem na ukraińskiej ziemi był godzinny koncert w Archikatedrze Lwowskiej, który rozpoczął się o godz. 11.00, po mszy św. Składał się on z dwóch części: pierwszej a cappella, wykonywanej w prezbiterium i drugiej, wykonywanej z chóru przy akompaniamencie organów.
Jak się okaże, ten styl będzie w tym miejscu zastosowany jeszcze w przyszłości. W pierwszej części licznie zgromadzeni wierni usłyszeli utwory:. „Cantate Domino”, „Pieśń”, „Canticorum iubilo”, „Jako róża” i „Pieśń konfederatów barskich”. W drugiej części koncertu dyplomant klasy organów Szkoły Muzycznej II stopnia w Toruniu – Krzysztof zaprezentował improwizację na temat pieśni kościelnej „Święty Boże” op. 38 Mieczysława Surzyńskiego. Zbigniew Stoliński wykonał solo z towarzyszeniem organów fragment „Te Deum” G. F. Haendla. Na zakończenie koncertu odśpiewaliśmy „Rotę”. Była to wzruszająca chwila, wiele osób rozpłakało się, wzruszenie udzieliło się również chórzystom. Po zakończonym koncercie przed archikatedrą czekali już na nas starsi ludzie, najczęściej Polacy, którzy wspominali swoje rodzinne miasta i pytali o Polskę. Dziękowali nam za możliwość dotknięcia na chwilę istoty polskości.
(w tym miejscu powinno pojawić się okienko odtwarzacza. Jeśli tak się nie stało kliknij link i otwórz prezentację bezpośrednio w serwisie ANIMOTO)
Po krótkich, lecz serdecznych rozmowach udaliśmy się do hotelu „Лвив”, skąd po krótkim odpoczynku udaliśmy się na obiad. Po drodze spotkała nas miła niespodzianka: udało nam się zobaczyć Janusza Olejniczaka – sławnego polskiego pianistę i chwilę z nim porozmawiać. Uradowani tym spotkaniem zaśpiewaliśmy pianiście „Ad multos” i zrobiliśmy sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Tego dnia o godz. 18.00 wyjechaliśmy do pobliskiego Gródka Jagiellońskiego, gdzie planowany był występ na Mszy św, jednak z niewiadomych do dziś przyczyn do występu nie doszło.
Następnego dnia spotkaliśmy się z polskim konsulem wręczając mu na pamiątkę album Torunia i śpiewając na stopniach konsulatu. Śpiew przyciągnął wielu słuchaczy, którzy sprawili nam gorącą owację. Mieszkańcom Lwowa najbardziej do gustu przypadła świecka piosenka pt. „Serce w plecaku” wykonana z wielkim zapałem i młodzieńczą werwą, nam zresztą ona także się podoba. Konsul, pan Tomasz podziękował chórowi za przybycie i wyraził nadzieję na ponowne spotkanie.
Po śniadaniu uczestniczyliśmy w żywej lekcji historii na cmentarzach Orląt Lwowskich i Łyczakowskim. Dzięki młodemu, świetnie władającemu językiem polskim przewodnikowi usłyszeliśmy wiele ciekawych informacji o pochowanych tu osobach i w wielkim skupieniu odmówiliśmy modlitwę za dusze zmarłych. Zaśpiewaliśmy hymn narodowy i nawiedziliśmy miejsca spoczynku Gabrieli Zapolskiej i Marii Konopnickiej, gdzie odśpiewaliśmy – jakżeby inaczej - „Rotę”. Prosto z cmentarza udaliśmy się na obiad.
Wieczorem na Mszy św. o godz. 18.00 po raz ostatni w czasie tego pobytu we Lwowie zaśpiewaliśmy w Archikatedrze Łacińskiej. Po mszy udaliśmy się na kolację, a po niej w dobrych humorach wróciliśmy do hotelu, aby udać się na spoczynek. Tak postąpili jednak tylko najbardziej zmęczeni. Pozostali, w swoim gronie odpoczywali w znany sposób. Niestety, następnego dnia nie wszyscy stawili się na śniadanie.
Podczas naszego pobytu we Lwowie mieliśmy okazję zobaczyć znanych aktorów polskiej sceny: Annę Dymną, Jana Englerta, czy Krzysztofa Kolbergera. Niektórzy z nas mieli nawet szczęście jadać z nimi przy jednym stole. Większość śpiewaków, a raczej śpiewaczek nie przepuściło okazji by zrobić sobie z gwiazdami pamiątkowe zdjęcia. Pobyt we Lwowie uważamy za udany, ale niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. 8 X wróciliśmy do Torunia.















